Niedawno wykonałem sobie zestaw do gotowania. A może właściwiej byłoby napisać do zagotowania wody. Gabaryty całości nie zachęcają raczej do kulinarnych podbojów kniei – i nie miały. Chodziło mi raczej o lekki zestaw na 2, 3 dni do zagotowania wody w celu przyrządzenia np. mieszanki na bazie kuskusa i/lub herbaty.
Na mój zestaw składają się:
- puszka – zrobiona z wewnętrznego naczynia termosu,
- kubek, pokrywka – odzyskana również z termosu,
- palnik – zrobiony z dozownika po lakierze do włosów,
- butelka po wodzie 0,3L,
- opakowanie po kaszce dla dzieci jako naczynie do zaparzania kuskusa,
- osłona – zrobiona z folii aluminiowej,
- plastikowa łyżka,
- pokrowiec – uszyty z lekkiego materiału.
Całość waży 486gr łącznie z denaturatem.
Po testach na balkonie zabrałem zestaw na kolejne spotkanie ekipy Łódzkiej. Wnioski są następujące:
- palnik jest wrażliwy na wiatr; jego nagłe podmuchy mogą zgasić płomień,
- osłonę należy ustawić jak najbliżej, zostawiając jedynie minimalny prześwit dla przepływu ciepłego powietrza,
- czas zagotowania około 0,3L wody, od 5 do 8 minut,
- palnik należy umieszczać na stabilnym nieprzepuszczającym cieczy podłożu; w przyszłości muszę zabierać dodatkowy kawałek folii aluminiowej jako podkładki,
- po nalaniu dykty do palnika należy go oblać dodatkowo z zewnątrz – dzięki temu po podpaleni denaturat w palniku szybciej zaczyna wrzeć; wtedy można ustawić puszkę,
- przy umiejętnym korzystaniu z zestawu spala się niewielka ilość paliwa; oceniam, że 0,3L może starczyć nawet na czterodniowy wypad.
Dlaczego ultra?
Pocisk jest z pewnością ultra tani. Jeżeli założyć, że wszystkie elementy zostały wykonane/dobrane z zużytych już materiałów to nie wydałem ani grosza. Zainwestowałem jedynie czas, z przyjemnością zresztą.
Zestaw waży 172 gr. nie licząc butelki z denaturatem. Myślę, że spokojnie można zaliczyć taki wynik jako ultra lekki.
Całość liczy 20cm wysokości przy średnicy φ=7,5cm. Pocisk mieści się wszędzie, jest ultra kompaktowy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZPT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZPT. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 15 maja 2011
wtorek, 1 marca 2011
Gwizdek
Na wycieczkach dalekich i bliskich zdarzyć się może, że będziemy musieli wzywać pomocy. Dopóki zabrany przez nas telefon komórkowy działa to sprawa jest ułatwiona. Gdy jednak traci zasięg lub bateria pada, mamy problem. Samotny włóczykij jest wtedy zdany już tylko na siebie. Może wzywać pomocy krzycząc. Jednak straci na to dużo potrzebnej energii i szybko zachrypnie. Wtedy przydają się umiejętności, które możemy ćwiczyć na najkrótszych nawet niedzielnych spacerach. Wykonanie gwizdka w takich okolicznościach możne być ciekawą zabawą. Zwłaszcza gdy wykonamy go z naturalnych materiałów.
Wiosną, gdy drzewa puszczają soki, do zrobienia gwizdka posłużyć mogą gałązki wierzby, lipy czy leszczyny grubości około półtora centymetra. Tak docinamy kijek by możliwie ominąć małe sęki czy pęknięcia co utrudniło by ściągniecie kory. Pamiętać należy, że nie możemy jej uszkodzić. Kilka centymetrów od wybranego końca, prostopadle do osi kijka, ucinamy na około korę. Następnie nożem lub innym kijkiem opukujemy korę do momentu, aż zacznie odchodzić od rdzenia. Przed zdjęciem formujemy ustnik i nacinamy klin. Następnie ściągamy korę i wycinamy komorę akustyczną.
Wykorzystując gałąź czarnego bzu możemy podobny gwizdek wykonać niejako "z drugiej strony". Czarny bez jest często pusty w środku lub ma delikatny, łatwy do usunięcia rdzeń. Docinamy odpowiednio patyki, które posłużą nam do zamknięcia komory akustycznej. Pamiętamy przy tym o klinie i ustniku.
Z reguły każdy łazik zabiera ze sobą coś do picia. Do zrobienia gwizdka może posłużyć nam puszka po piwie lub butelka PET po napoju. Z puszki wycinamy dwa paski blachy, z której jest zrobiona. Pierwszy, długi na około dziesięć centymetrów i szeroki na półtora. Krótszy o podobnej szerokości jednak nie dłuższy niż trzykrotna szerokość dłuższego z pasków. Te dwa elementy krzyżujemy w odległości centymetra od końca dłuższego paska a w połowie długości krótszego. Zaginamy odpowiednio końce. Szczelinę ustnika poszerzamy nożem lub cienkim patykiem. Komorę akustyczna formujemy z pozostałej części dłuższego paska tak by trzymając ja w palcach była wystarczająco szczelna.
W podobny sposób można zrobić gwizdek z butelki PET. Jest nieco trudniejszy do wykonania gdyż tworzywo jest mniej sztywne oraz butelka ma często nieregularne kształty. Jednak taki gwizdek daje równie doniosły dźwięk.
Zawsze można przerobić gotowy gwizdek znaleziony w domu i zawiesić go sobie na szyi. Obecnie jest też wiele produktów w sprzedaży wyposażonych bezpośrednio w gwizdki alarmowe, które potrzebne mogą być tylko raz; ale za to jak bardzo.
Wiosną, gdy drzewa puszczają soki, do zrobienia gwizdka posłużyć mogą gałązki wierzby, lipy czy leszczyny grubości około półtora centymetra. Tak docinamy kijek by możliwie ominąć małe sęki czy pęknięcia co utrudniło by ściągniecie kory. Pamiętać należy, że nie możemy jej uszkodzić. Kilka centymetrów od wybranego końca, prostopadle do osi kijka, ucinamy na około korę. Następnie nożem lub innym kijkiem opukujemy korę do momentu, aż zacznie odchodzić od rdzenia. Przed zdjęciem formujemy ustnik i nacinamy klin. Następnie ściągamy korę i wycinamy komorę akustyczną.
Wykorzystując gałąź czarnego bzu możemy podobny gwizdek wykonać niejako "z drugiej strony". Czarny bez jest często pusty w środku lub ma delikatny, łatwy do usunięcia rdzeń. Docinamy odpowiednio patyki, które posłużą nam do zamknięcia komory akustycznej. Pamiętamy przy tym o klinie i ustniku.
Z reguły każdy łazik zabiera ze sobą coś do picia. Do zrobienia gwizdka może posłużyć nam puszka po piwie lub butelka PET po napoju. Z puszki wycinamy dwa paski blachy, z której jest zrobiona. Pierwszy, długi na około dziesięć centymetrów i szeroki na półtora. Krótszy o podobnej szerokości jednak nie dłuższy niż trzykrotna szerokość dłuższego z pasków. Te dwa elementy krzyżujemy w odległości centymetra od końca dłuższego paska a w połowie długości krótszego. Zaginamy odpowiednio końce. Szczelinę ustnika poszerzamy nożem lub cienkim patykiem. Komorę akustyczna formujemy z pozostałej części dłuższego paska tak by trzymając ja w palcach była wystarczająco szczelna.
W podobny sposób można zrobić gwizdek z butelki PET. Jest nieco trudniejszy do wykonania gdyż tworzywo jest mniej sztywne oraz butelka ma często nieregularne kształty. Jednak taki gwizdek daje równie doniosły dźwięk.
Zawsze można przerobić gotowy gwizdek znaleziony w domu i zawiesić go sobie na szyi. Obecnie jest też wiele produktów w sprzedaży wyposażonych bezpośrednio w gwizdki alarmowe, które potrzebne mogą być tylko raz; ale za to jak bardzo.
czwartek, 24 lutego 2011
Manierka
sobota, 6 listopada 2010
Zapałki
Z reguły zabieram ze sobą na wypady zapalniczkę. Najlepiej przeźroczystą by było widać ile jeszcze gazu zostało. Zdarzyć się może jednak, że nawali. Zabieram więc również awaryjnie zapałki w jakiejś kieszonce. Rozcinam opakowanie po zapałkach w jednym rogu. Od strony wewnętrznej przyklejam po dziesięć zapałek taśmą papierową. Całość wkładam do "strunówki".
Subskrybuj:
Posty (Atom)